Miłość własna to najpiękniejszy i najcenniejszy prezent, jaki możemy sobie podarować. Jest przepustką do wewnętrznej mocy. Sprawia, że przestajemy patrzeć na siebie przez pryzmat kompleksów, błędnych decyzji, niepowodzeń, bolesnej przeszłości, nieudanych związków. Zaczynamy liczyć się ze swoimi potrzebami i pragnieniami. Nie targają nami trudne stany emocjonalne, myśli nasycone krytyką i poczucie „bycia niewystarczającym”. Życie staje się prostsze, bo słuchanie intuicji przychodzi naturalnie, a zmiany nie wydają się przerażające. Wiemy, że zasługujemy na wszystko, co najlepsze. Poznaj 5 kroków, które pomogą Ci budować zdrową i pełną czułości relację ze sobą. 

Esencja miłości własnej: traktowanie siebie z życzliwością, szacunkiem i wyrozumiałością – codziennie

Każda relacja – przyjacielska, romantyczna, a nawet zawodowa nie tworzy się tak po prostu. Gdy nie jest pielęgnowana, wzmacniana i podlewana uwagą, po pewnym czasie słabnie. To samo odnosi się do relacji, którą mamy sami ze sobą. Zaniedbywana więdnie, dlatego miłość własna nie jest celem do osiągnięcia. Jest codzienną praktyką. Rozwija się w nas, kiedy potrafimy patrzeć na siebie z życzliwością i wyrozumiałością, oferując sobie wsparcie w każdej sytuacji – bez wyjątku. Dbamy o własne potrzeby i dobre samopoczucie niezależnie od okoliczności. Przestajemy zadowalać innym swoim kosztem. Nie uzależniamy poczucia szczęścia od obecności drugiej osoby i zewnętrznych warunków. Z szacunkiem podchodzimy do swojego ciała, akceptując je pomimo niedoskonałości. Bez zawahania wybaczamy sobie wszystkie niepowodzenia, gorszą formę, kryzysy, krytykujące myśli i chwile, w których nie potrafiliśmy okazać sobie dobroci.

Do tego wszystkiego prowadzą małe kroki, ale stawiane każdego dnia. Przyglądanie się swoim emocjom. Wyłapywanie sytuacji, w których nie mamy dla siebie życzliwości. Obserwowanie, jak czujemy się ze sobą sam na sam. Zadawanie trudnych pytań, na które umysł nie znajduje odpowiedzi. Stawianie granic, gdy nie tolerujemy czyjegoś zachowania. Tu zaczyna się miłość własna. ❤️

✨ Jak wyobrażasz sobie kochający związek? Zacznij mówić do siebie, jak do osoby najbliższej sercu.✨ 

Więcej o tym, jak pokochać siebie bezwarunkowo przeczytasz TUTAJ.

Jak budować dobrą relację ze sobą? 5 pomocnych kroków 

Krok 1: Rezygnuj ze wszystkiego, co nie wspiera Twojego dobrostanu – z włączeniem myśli i nadinterpretacji zdarzeń 

W pielęgnowaniu miłości własnej niezwykle ważne jest stawanie się swoim własnym sojusznikiem. Szczególnie wtedy, gdy napotykamy problemy, znajdujemy się w trudnym położeniu lub coś nie układa się tak, jakbyśmy chcieli. Zanim ta postawa uwidoczni się w podejmowaniu decyzji i wprowadzaniu realnych zmian w codzienności, musi najpierw wydarzyć się w Tobie. Co mam konkretnie na myśli? Prostą rzecz: przestań sobie szkodzić. 😉 Nie rozmyślaj godzinami o słowach, które Cię zraniły, nie snuj domysłów, nie próbuj zgadywać, co ktoś o Tobie sądzi, nie dokarmiaj uwagą emocji, które działają na Ciebie destrukcyjnie. Pozwól im być, obserwuj je, odczuj je, ale nie twórz w głowie historii na temat tego, co Cię spotkało. Okaż sobie współczucie, powiedz: „Bardzo mi przykro, że musiałaś/musiałeś tego doświadczyć, jestem z Tobą — mamy tyle czasu, ile potrzebujesz”.

Rupi Kaur

How you love yourself is how you teach others to love you.

Chodzi o to, żeby nauczyć się odpuszczać wszystko, co sprawia, że czujemy wewnętrzne napięcie. Kochając siebie, tak bardzo cenisz swoją energię, że nie chcesz jej marnować. Zaczynasz inwestować ją w to, co dodaje Ci mocy. Obojętnie, czy chodzi o myśli, czy wydarzenia dnia, które miały na Ciebie wpływ. To Ty nadajesz im interpretację i zawsze wybierasz, gdzie ląduje Twoja uwaga. Gdy przejmiesz kontrolę nad swoimi reakcjami, stanami emocjonalnymi i umysłem, szybko zauważysz, że zupełnie inaczej odbierasz rzeczywistość. Obce wpływy nie tak łatwo będą przenikać do Twojego wnętrza. Odważysz się zmieniać swoje życie na każdym polu.

Krok 2: Odkryj dotychczasowe nawyki myślowe i wprowadź nowe, przyjemne rytuały 

Doświadczenia zostawiają w nas ślad. Umysł wyciąga z nich wnioski – nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Szczególnie w okresie dzieciństwa i wieku nastoletnim. Nasza samoocena nie była jeszcze wtedy stabilna. Patrzeliśmy na siebie oczami innych. Ze zawstydzenia od razu tworzyło się przekonanie: „coś jest ze mną nie tak, jestem gorsza/gorszy”. Krytyka bolała tak mocno, bo braliśmy ją za prawdę. To jak traktowali nas inni, jak się czuliśmy jako dzieci, wpływa na to, ile miłości do siebie mamy teraz. Nasz obraz siebie wynika z przeszłości. Nawykowo myślimy o sobie w ten, a nie inny sposób. Nasz wewnętrzny dialog toczy się automatycznie, dopóki… Nie zaczniemy zauważać tych schematów i zmieniać ich na swoją korzyść! Tu pomagają wspierające afirmacje. Jednak muszą być powtarzane odpowiednio często, by mogły się utrwalić i przeniknąć do podświadomości. Po prostu: trzeba wyrobić w sobie nowy nawyk myślenia o sobie.

Edward Russell

Keep watering yourself. You’re growing.

W budowaniu przyjacielskiej relacji ze sobą pomaga też wprowadzenie przyjemnych rytuałów. Podświadomość dobrze reaguje na wszystko, co się powtarza. Dzięki rytuałom pokazujesz sobie, że jesteś ważna/ważny, że liczysz się dla siebie. To mogą być zupełnie proste rzeczy, np. codzienny spacer, długa relaksująca kąpiel, sesja jogi, prowadzenie dziennika, masaż, rozwijanie zainteresowań — wszystko, co sprawi, że poczujesz się dobrze i będziesz spędzać czas we własnym towarzystwie. 😉 Stwórz zestaw kojących rytuałów, które staną się częścią Twojej codzienności.

Krok 3: Regularnie spotykaj się z młodszą wersją siebie 

Skoro przeszłość aktywnie wpływa na to, jaką relację mamy ze sobą teraz, trzeba się jej przyjrzeć, a konkretnie: wrócić w myślach do młodszych wersji siebie, do zakurzonych zakamarków, w których kryją się nieprzepracowane zranienia. Nie dlatego, by je rozpamiętywać i na nowo przeżywać, tylko dlatego, by je zobaczyć teraźniejszymi oczami, z obecnej perspektywy, co pozwoli je uleczyć. W psychologii nazywa się to pracą z wewnętrznym dzieckiem: 


Nieświadoma część osobowości, którą opisuje metafora wewnętrznego dziecka została ukształtowana w dzieciństwie. To wewnętrzne dziecko określa nasze życie emocjonalne: strach, ból, smutek, złość, ale także radość, szczęście i miłość. Ma ono w sobie zarówno część pozytywną jak i negatywną. Obok wewnętrznego dziecka istnieje jeszcze Ja-dorosłe, które możemy nazwać również wewnętrznym dorosłym lub Dorosłym. Ta psychiczna struktura obejmuje rozsądny i racjonalny rozum, czyli nasze myślenie. (…) Ja-dorosłe zachowuje się w przemyślany i racjonalny sposób.  

(…) Kłopoty w relacjach międzyludzkich, depresyjny nastrój, stres, lęki związane z przyszłością, brak radości życia, ataki paniki, zachowania nerwicowe itd. Wszystkie te problemy biorą się ostatecznie z doświadczeń naszego Dziecka Cienia, czyli dotyczą naszego poczucia własnej wartości.

  • Fragment książki: Odkryj swoje wewnętrzne dziecko. Klucz do rozwiązania (prawie) wszystkich problemów, Stefanie Stahl

Przeszłe zranienia w dalszym ciągu wpływają na nasze zachowanie, choć nie mamy o tym pojęcia. To one stanowią blokadę w odczuwaniu miłości własnej.  

Krok 4: Zatroszcz się o potrzeby swojego ciała i zaprzyjaźnij się ze swoją fizycznością 

Wygląd zewnętrzny — częste źródło kompleksów, czyli kolejna poważna bariera w pokochaniu siebie. Wierzymy, że dopiero zrzucenie kilogramów, „idealna” sylwetka, czy pozbycie się defektów urody sprawi, że wreszcie zaakceptujemy siebie. Nie zauważamy, jaką mądrością obdarzona jest nasza fizyczna powłoka. To sygnały płynące z ciała są drogowskazem i ważnym komunikatem, czy zmierzamy w dobrą stronę, czy raczej działamy wbrew sobie. Przestajemy je dostrzegać, bo nie znajdujemy czasu, żeby się zatrzymać, odpocząć, pobyć ze sobą. Dzisiejszy świat wmawia nam, że cały czas musimy coś robić, a umysł dyktuje warunki: czujemy senność, ale nie kładziemy się spać, zamiast zjeść pełnowartościowy posiłek, sięgamy po szybką przekąskę, dolegliwości zwalczamy tabletką przeciwbólową, nie szukając ich głębszej przyczyny. Jedzenie staje się źródłem przyjemności, a ćwiczenia karą za tę przyjemność — i tak w kółko. 😉

Ashley Graham

Your words have so much power. Every day, if you tell yourself: I love you, if you give yourself one word of validation, it will change your mind.

Budowanie zdrowej relacji ze sobą musi obejmować zmianę podejścia do własnej fizyczności bez stawiania warunków. Nie jesteśmy swoimi kompleksami — wciąż możemy nad nimi pracować, ale z zachowaniem wyrozumiałości i czułości.

Troska o zdrowie i zaspokojenie podstawowych potrzeb dotyczących snu, odżywiania, nawodnienia, ruchu ma bardzo duży wpływ na poziom energii życiowej. Czując się dobrze fizycznie, od razu mamy inne nastawienie do siebie, do innych i do świata. Nie jesteśmy rozdrażnieni, zniechęceni, drażliwi, apatyczni, zrezygnowani. Znacznie łatwiej radzimy sobie z emocjami i mamy więcej siły do budowania życia, na jakim nam zależy. Self-care to game changer! 😊

O tym, jak nauczyć się słuchać swojego ciała, przeczytasz TUTAJ.

Krok 5: Przebywaj więcej w przestrzeni serca, mając stały kontakt ze swoim wewnętrznym światem 

Co oznacza kontakt z wewnętrznym światem? To wgląd w to, co aktualnie przeżywasz, nazywanie emocji, chwila zatrzymania, by sprawdzić, jak się dzisiaj czujesz — również fizycznie. 😉 To wyjście ze swojej głowy, by wejść do przestrzeni serca, gdzie ważniejsze jest odczuwanie, niż myślenie. Dotrzesz tam, biorąc kilka spokojnych głębokich oddechów. Gdy już będziesz na miejscu, możesz zadać sobie dowolne pytanie i pozwolić by odpowiedzi same się w Tobie pojawiły — przyjmij je w całości, bez oceniania i analizowania. Tak uhonorujesz intuicję i wzmocnisz zaufanie do siebie. W stanie wyciszenia i odczuwania często przychodzą do mnie kreatywne pomysły — teraz już wiesz, skąd wzięłam nazwę bloga. 😊 Przebywanie w przestrzeni serca sprawia, że poznajesz swoją duszę, esencję tego, kim naprawdę jesteś. Właśnie tak wygląda prawdziwa intymność, zgodzisz się ze mną? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

error: Content is protected !!