W trakcie pracy gdzieś pomiędzy popijaniem kawy z nieprzyzwoicie dużą szczyptą cynamonu a wydobywaniem pomysłów na treści dla marek, wewnątrz siebie podziwiałam operę – TĘ OPERĘ na końcu świata. Spacerując z moją Milką i patrząc mimowolnie w chmury, cząstka mnie zawsze była w Australii. I choć oficjalnie spełniłam swoje długoterminowe, niezmywalne marzenie sekundę po wylądowaniu …




