Dusza, Umysł

7 życiowych lekcji zdobytych w 2020 roku

Zaskakujący, wstrząsający, frustrujący, niefortunny, burzliwy, niespokojny, potargany, przewrotny… Jaki właściwie był 2020 rok? Jeszcze kilka miesięcy temu nie miałabym o tym gagatku za wiele dobrego do napisania. Z rosnącym niepokojem obserwowałam pandemię, która nabierała rozpędu, mając nadzieję, że za moment wszystko wróci do normy. Czułam, że moje marzenia wymykają mi się z rąk, a świat pogrąża niewyobrażalne cierpienie i bezsilność. Jutro stało się bardziej niepewne niż kiedykolwiek wcześniej, choć może zawsze takie było, tylko nie byliśmy wystarczająco czujni? 2020 okazał się przeciwieństwem wszystkich moich oczekiwań. Teraz jednak nieśmiało uśmiecham się do niego – chyba nigdy wcześniej nie nauczyłam się tak wiele o życiu w zaledwie 12 miesięcy… Jakie cenne lekcje zdobyłam? 

Lekcja 1: Praktyczne plany to nie wszystko – ramy umysłu często ograniczają nasze postrzeganie przyszłości 

W 2020 chciałam nastawić się na działanie — wiedziałam, na czym mi zależy i jakie kroki muszę podjąć, żeby zrealizować swoje zamiary. Jak nigdy przedtem, miałam w głowie konkretny plan i byłam niezwykle zdeterminowana, żeby go zrealizować. Nie mogłam doczekać się podróżowania i odkrywania nowych miejsc. Zamiast tęsknić za dalekim światem, zamierzałam wyruszyć go poznać. Najbliższa przyszłość wydawała mi się jasno zarysowana. Ten rok pokazał mi jednak, że nawet najlepszy i najbardziej przemyślany plan zawiera w sobie ogromną lukę — nie bierze pod uwagę niespodziewanego.

Anonymous

I am learning to live between effort and surrender. I do my best and hope for what I want, but I do not resist the direction of the wind.

Kiedy na czymś bardzo nam zależy, z jednej strony skupiamy swoją energię na realizacji celu, co jest super, ale z drugiej tracimy elastyczność. Myślimy, że znamy przyszłość, bo zaplanowaliśmy ją w najdrobniejszych szczegółach. To tylko iluzja, dzięki której czujemy się bezpieczniej z perspektywy ego. Uświadomiłam sobie, że planowanie jest ważne, ale warto być też cały czas otwartym na to, co przynosi życie — nawet jeśli nie przynosi aktualnie tego, czego najbardziej pragniemy.

Lekcja 2: Czas jest złudzeniem – po co ten pośpiech

Świat pędzi, każdy gdzieś się śpieszy… Nieustannie. Do utraty tchu. Jako społeczeństwo chcemy więcej i więcej. Dążymy do sukcesu. Zależy nam na osiągnięciach. Zawsze jest coś, za czym gonimy. Pandemia wymusiła na nas pauzę. Zatrzymanie się w bezruchu. Przewartościowanie dotychczasowych poczynań.

Divine timing

Anything that you dream and desire to manifest in your life will always manifest when your soul is in alignment with allowing it into your reality.

Dlaczego tak bardzo się śpieszymy? Za czym tak naprawdę gonimy? 2020 rok skłonił mnie do takich właśnie rozważań. Ramy czasowe pomagają nam się odnaleźć w codzienności, dzięki czemu każdy dzień ma swój porządek. Jeśli chodzi jednak o całokształt życia, czas wydaje się złudzeniem. Może trzeba trochę zwolnić i pozwolić sobie na znalezienie własnego rytmu? Wierzę, że możemy osiągnąć wszystko, co tylko chcemy, ale niekoniecznie w określonym przez siebie terminie.

Lekcja 3: Szczęście zaczyna się tu i teraz 

Czy nasz pośpiech i gonitwa mają coś wspólnego z pragnieniem złapania szczęścia? Dlaczego tak bardzo chcemy więcej zarabiać, osiągać sukcesy (zawodowe i nie tylko), odnaleźć miłość, wyjechać na długie wakacje w tropikalne miejsce? Cały czas czekamy na zewnętrzne zdarzenia, które przyniosą nam spełnienie, poczucie bezpieczeństwa, satysfakcję, spokój, radość. Ciężko pracujemy na realizację marzeń i celów, ale nie dostrzegamy teraźniejszości. Odkładamy szczęście na później w nadziei, że pewnego dnia nas odnajdzie. A gdyby tak cieszyć się obecnością szczęścia już teraz? Nawet jeśli jeszcze nie jesteśmy w miejscu, w którym chcemy być? Czerpać pełnymi garściami z obecnych warunków? Poczucie szczęścia zależy w dużym stopniu od naszego podejścia do rzeczywistości oraz tego, jak czujemy się we własnym towarzystwie.

Lekcja 4: Nic nie jest nam dane na zawsze – korzystamy z przywilejów 

Przyzwyczailiśmy się do otwartego świata — podróż w dowolne miejsce na Ziemi była na wyciągnięcie ręki. Jedyną barierę najczęściej stanowiły finanse lub konieczność otrzymania wizy. Wyjścia na koncerty, organizowanie przyjęć, wieczór w restauracji, oglądanie filmu w kinie, a nawet codzienne, zwykłe zakupy spożywcze… Kto by pomyślał, że pewnego dnia może nam zabraknąć tego wszystkiego? Treningi fitness i zajęcia jogi były stałym elementem mojego tygodnia. Mogłam z nich w dowolnej chwili zrezygnować, ale byłby to mój świadomy wybór. Tymczasem wszystko zostało zawieszone, czego wcześniej nawet nie potrafiłabym sobie wyobrazić. Okazało się, że nawet pójście do pracy lub do szkoły wcale nie jest oczywiste.

Wszystko, z czego korzystamy, to przywilej. ”Normalność” przed pandemią była naszym przywilejem. Nagle jej zabrakło i zdaliśmy sobie sprawę, jak wiele dla nas znaczyła. Dostrzegliśmy jej piękno, zatęskniliśmy za jej urokiem. Zwyczajność jest wystarczająca. Zwyczajność jest w pewien sposób nadzwyczajna.

Lekcja 5: Prawdziwa radość ukrywa się w prostych, codziennych czynnościach 

Kiedy stajemy się uważni i poświęcamy 100% uwagi bieżącej aktywności, nasze serce napełnia się radością. W głowie nie snujemy planów i nie analizujemy przebiegu dnia – po prostu zatapiamy się w chwili i w pełni jej doświadczamy. Rok 2020 bardzo ograniczył pole naszych działań, więc mogliśmy docenić niepozorne codzienne momenty, które tak naprawdę tworzą nasze życie.

Lekcja 6: Przeznaczenie samo zapuka do naszych drzwi – musimy tylko otworzyć serce

W 2020 nauczyłam się odpuszczać. Ufać, że jestem dokładnie tu, gdzie powinnam być. Zrozumiałam, że nie muszę niczego przyśpieszać i nieustannie zastanawiać się, dokąd zmierzam. Przestałam rozważać różne scenariusze przyszłości. Zaczęłam cieszyć się pięknem codzienności. Doceniłam to, że mam pracę, którą bardzo lubię i mogę zaprojektować każdy dzień na własnych zasadach. Zwróciłam większą uwagę na swoje samopoczucie i uświadomiłam sobie, co mi nie służy. Z pewnością i odwagą zaczęłam podążać za intuicją. Jestem przekonana, że to wystarczy, żeby powoli odkrywać przeznaczenie. Ono samo nas odnajduje – musimy mieć tylko otwarte serce i nad tym warto pracować: uporządkować emocje, przebaczyć sobie i innym, uleczyć rany przeszłości. Być gotowym na pojawienie się nowych możliwości.

Bryant McGill

You will be effortlessly filled with as much as you can open yourself to receive.

Lekcja 7: Nie warto odkładać niczego na później – sami tworzymy odpowiedni moment, działając

Dlaczego nie realizujemy swoich pomysłów? Odkładamy zamierzenia na później, na lepszy moment? Chcemy się dobrze przygotować, czy raczej boimy się wyjść poza strefę komfortu? Ten rok pokazał nam wyraźnie, że właściwy moment nie istnieje. Zawsze może zdarzyć się coś, co wywróci nasze życie do góry nogami. To prawda, że czasem nie jesteśmy w stanie od razu wcielić planów w życie — szczególnie jeśli nasza wyobraźnia działa z rozmachem. ;D Zawsze jednak możemy zacząć od małego pierwszego kroku w stronę nieznanego…

Pod koniec 2019 roku kupiłam aparat — moją pierwszą lustrzankę. Miała towarzyszyć mi w przyszłych podróżach. Chciałam nią uwieczniać wspaniałe miejsca i ulotne chwile. Po początkowej radości aparat szybko wylądował na półce — posłużył mi jedynie w święta, a później przyszła pandemia… W kwietniu dotarło do mnie, że na razie z wyjazdów nici, a ja mam fajny sprzęt, który leży na półce i się marnuje. Pomyślałam, że zacznę publikować zdjęcia na Instagramie – tworzenie postów miało przygotować mnie do założenia bloga i oswoić z przedstawianiem swoich myśli. 😉

O blogu marzyłam od lat – raz podjęłam nawet próbę i przez jakiś czas prowadziłam swoją stronę na blogger.com, ale wtedy jeszcze bałam się otworzyć. W kwietniu w końcu sięgnęłam po nowy aparat i zaczęłam robić sobie zdjęcia. 🙂 Kiedy wciągnęłam się w kreatywne działania, odkryłam, o czym chcę pisać i dopuściłam do głosu swoje wnętrze. Nagle tak po prostu przyszła mi do głowy nazwa DREAM SPACE i nie było już odwrotu. Dowiedziałam się co nieco o WordPressie i stworzyłam przestrzeń marzeń! 😊 Pomysł sam do mnie przyszedł, ale to ja wyszłam mu naprzeciw, rozpoczynając działanie.  

Jaki był 2020 rok?

2020 był pełen refleksji, uczył jak znajdować spokój, gdy dookoła jest pełno niepokoju. Zachęcał do wielu wewnętrznych poszukiwań. Sprawił, że teraźniejszość przestała być wyłącznie przepustką do lepszej przyszłości. Pokazał, jak być wdzięcznym za wszystko, co już mamy. Uświadomił, że poczucie szczęścia w dużym stopniu zależy od nas samych — od tego, na czym się aktualnie koncentrujemy. Pomógł nam złapać oddech, wrzucić wsteczny bieg i poddać się temu, co przynosi życie. Wskazał, że dbanie o swoje zdrowie i o relacje z najbliższymi zawsze powinno znajdować się wysoko w hierarchii naszych wartości. W końcu uśmiechnął się i powiedział: nie trzeba biec, żeby dogonić marzenia — wszystko wydarzy się we właściwym czasie.

2020 nie był rokiem zmian w świecie zewnętrznym, na które liczyłam. Podarował mi za to wewnętrzną transformację — nie zawsze łatwą, ale niezwykle potrzebną, żeby wyruszyć na spotkanie z przeznaczeniem. 2020 zmotywował mnie do kreatywności i do uznania mojego głosu za ważny.

2020 - dziękuję Ci za bycie najlepszym nauczycielem.

Przeczytaj również...

12 Comments

  1. Osobiście nie odczułam aż tak bardzo zawirowań tego roku, ale nauczyłam się, ze nie wszystko można odłożyć na później. Myślę, że każdy człowiek wyniósł jakąś lekcję dla siebie.

    1. Też myślę, że warto działać, choć czasem to działanie to tylko jeden mały krok, ale zdecydowanie najważniejszy. 🙂 Nigdy nie wiemy, co przyniesie przyszłość. 😉

  2. My w 2020 mimo wszystko sporo jezdzilismy,zwiedzalismy,bylismy w wielu nowych ciekawych miejscach – ale pod innymi wzgledami chetnie bym go wymazala z pamieci.

    1. To super, że udało Wam się podróżować i poznawać wyjątkowe miejsca. 🙂 Mam nadzieję, że Nowy Rok również będzie tak owocny pod tym względem i nie tylko. 🙂

    2. Pierwszy punkt najbardziej mi się podoba. Często słyszy się, że żeby coś osiągnąć, trzeba mieć plan i się go trzymać, ale warto też pamiętać o tym, że trzeba być też gotowym na zmiany i modyfikacje.

      1. Dokładnie tak. 🙂 2020 dobitnie nam pokazał, że plany to nie wszystko. Te zmiany i modyfikacje często prowadzą nas na nowe, ekscytujące ścieżki, o których byśmy nawet nie pomyśleli, trzymając się wyłącznie swojego planu. 😉

  3. Ja się cieszę że ten rok się skończył mam nadzieję że następny będzie lepszy 🙂

    1. Takiego scenariusza się trzymajmy! 😉 Też mam nadzieję na powiew świeżości i nową energię do działania. 🙂

  4. „Prawdziwa radość ukrywa się w prostych, codziennych czynnościach” – tak bardzo się zgadzam ♥ Ciągle pracuję nad tym żeby mocniej doceniać to dzieje się tu i teraz, przeżywać zwykłe chwile tak aby nie czuć, że czas płynie bez głębszego sensu

    1. Tak! ❤ Uważność sprawia, że stajemy się szczęśliwsi. 🙂 Kiedy sobie nieraz wspominam, do głowy przychodzą mi czasem drobnostki, o których w danej chwili nie pomyślałabym, że są takie ważne. 🙂

  5. O tak, ten rok wiele nas nauczył. Przede wszystkim zdanie „życzę Ci zdrowia” nabrało znaczenia, bo rzeczywiście zdrowie jest teraz najważniejsze 😉

    1. Zdecydowanie! 🙂 Bez zdrowia ani rusz – chociaż wszyscy o tym wiemy, kiedy nic nam nie dolega, raczej skupiamy się na innych rzeczach. 😉 2020 pozwolił nam docenić zdrowie – swoje i najbliższych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *